Zawodnicy MKS Podlasie Biała Podlaska czekał trudny mecz w Ostrowcu Świętokrzyskim, z mającym szanse na awans do drugiej ligi miejscowym KSZO.
Przed spotkaniem, które wyjątkowo rozpoczęło się o 19:29 raczej nikt nie wskazywał na bialczan jako faworytów sobotniego starcia. Piłkarze KSZO byli na trzecim miejscu w lidze, a ich bilans meczów wiosennych budził szacunek większości ligowych rywali. W rundzie rewanżowej piłkarze KSZO tylko raz schodzili z boiska pokonani, a osiem razy to oni zgarniali pełną pulę. Jedyna porażka przydarzyła im się w ostatniej kolejce, kiedy to ulegli Podhalu Nowy Targ.
Sytuacja bialskiego zespołu nie była najlepsza. Pomimo zwycięstwa w ostatnim starciu z Avią Świdnik, bialczanie tracili 3 punkty do zajmujących bezpieczne miejsca Unii Tarnów i Spartakusa Daleszyce. Co ważne, z obydwoma ekipami podopieczni Tomasza Złomańczuka mają gorszy bilans bezpośrednich meczów, a tarnowianie rozegrali 1 mecz więcej.
Spotkanie w Ostrowcu Świętokrzyskim lepiej rozpoczęli gospodarze, którzy nie potrafili jednak wykorzystać nerwowej interwencji Macieja Zagórskiego. Zawodnicy MKS dobrze prezentowali się w pierwszej połowie i dzięki wysokiemu pressingowi gospodarze nie byli w stanie rozwinąć skrzydeł w ataku pozycyjnym.
Piłkarze KSZO byli częściej przy piłce a po strzale Pawła Czajkowskiego mogli prowadzić. Futbolówka po uderzeniu pomocnika ostrowian trafiła jednak w słupek. W odpowiedzi strzał Kamila Pajnowskiego z trudem wybronił golkiper gospodarzy. Pomimo sytuacji z obydwu stron piłkarze zeszli na przerwę przy bezbramkowym remisie. Po zmianie stron znowu bliscy objęcia prowadzenia byli zawodnicy KSZO. Najpierw strzał Dawida Kamińskiego trafił w poprzeczkę, a chwilę potem bialscy defensorzy wybili piłkę zmierzająca do bramki po dobrze rozegranym rzucie rożnym.
Gospodarze mieli więcej sytuacji podbramkowych, ale najlepszą okazję do zmiany rezultatu zmarnowali bialczanie. Po efektownej akcji gości w sytuacji sam na sam z bramkarzem ostrowian znalazł się Kamil Dmowski. Wydawało się, że bialczanie wyjdą na niespodziewane prowadzenie, jednak golkiper KSZO intuicyjnie nogami wybronił uderzenie pomocnika.
Do końca meczu obydwie ekipy walczyły o komplet punktów, co wpływało na atrakcyjność widowiska. Świetnie spisywali się jednak bramkarze i pomimo ataków z obydwu stron, żaden z zespołów nie był w stanie przechylić szali zwycięstwa na swoją korzyść.
Choć piłkarze Podlasia muszą zwyciężać aby myśleć o utrzymaniu, punkt w wyjazdowym meczu z silnym rywalem trzeba szanować. Bialczanie zbliżyli się na dwa „oczka” do drużyn z Tarnowa i Daleszyc, choć tarnowianie rozegrają swoje spotkanie w niedzielę. W następnej kolejce, w środę 6 czerwca podopieczni Tomasza Złomańczuka zagrają „mecz o 6 punktów” z Karpatami . Jeżeli piłkarze MKS nie wygrają w Krośnie to ich szanse na utrzymanie drastycznie spadną, gdyż mają trudniejszy terminarz od rywali walczących o uniknięcie spadku.