Reklama

ROZMOWA BP24: Motywują go ludzie. Napędzają trudne zadania

Zbliżają się wybory. Postanowiliśmy podsumować kadencje wójtów i sprawdź co im wyszło, a co nie. Tym razem rozmawialiśmy z Wiesławem Panasiukiem, wieloletnim wójtem gminy Biała Podlaska.



Które inwestycje uważa Pan za najważniejsze i najtrafniejsze?

- Taką inwestycją jest oczywiście przedszkole w Rakowiskach. Liczę na to, że ułatwi życie mieszkańcom i ich maluchom. Po drugie, gmina zaoszczędzi środki, które wydawaliśmy na dzieci z naszej gminy uczęszczające do miejskich przedszkoli. To bardzo trafiona inwestycja bo powstał tam też centralny plac rekreacji ze sceną i placem zabaw. "Strzałem w dziesiątkę" okazały się też solary. Zainstalowano 537 instalacji na domach prywatnych. Chęci na nie nabrali też inni mieszkańcy, więc jeśli będzie kolejny nabór na pewno będziemy w nim startować. Długo wyczekiwaną inwestycją była kanalizacja w Grabanowie. Powstało tam około 15 kilometrów, gmina wzięła też na siebie przeciski pod jezdnią. Ciągnąc temat ekologii, woda płynie już prawie we wszystkich wioskach. Ostatnio ukończyliśmy budowę wodociągu i przydomowych oczyszczalni ścieków w Dokudowie. Ostatnią z najważniejszych inwestycji były drogi. Każdego roku przybywa w gminie tych utwardzonych. Zajmujemy się także nieutwardzonymi. Ponad 15 km dróg nieutwardzonych zostało wysypanych kamieniem bądź kruszywem.



Czy jest jakaś inwestycja, która "spędza sen z powiek", a mimo to nie da się jej obecnie zrealizować?

- Jest taka droga do Jaźwin, ale jest to droga powiatowa. Pierwszy etap jej utwardzenia został już zrealizowany wspólnie z powiatem. Mieszkańcy oczekują jednak drogi utwardzonej. Robimy na nią projekt wraz ze starostwem. Kiedy popłyną środki na tą inwestycję - nie wiem.



Jak układa się współpraca gminy z miastem Biała Podlaska?

- Razem z miastem inwestujemy w ścieżkę rowerową od wiaduktu na ul. Janowskiej do Hruda. Jest już zaprojektowana, będzie prowadziła przez dodatkową kładę na Klukówce. Drugą ścieżką, którą chcemy zrealizować z miastem jest ścieżka do Porosiuk. Poprowadzona będzie przez osiedle Kołychawa, las, wał nad Krzną, aż do stanicy w Porosiukach.



Jak ocenia Pan zmiany w kulturze?

- Nowy dyrektor przyszedł na zasadzie wygranego konkursu. Z racji tego, że przyszedł z zewnątrz, przez pierwsze miesiące musiał zapoznać się ze specyfikacją pracy w gminie i działalnością klubów kultury oraz świetlic. Musiał się nad tym pochylić. Nie chciałbym formułować jednoznacznego stanowiska. Każdy robi to co potrafi i myślę, że obecny poziom kultury w gminie jest bardzo wysoki. Trzon działalności tworzą też doświadczeni pracownicy i instruktorzy. Uważam, że działalność kulturalna jest zauważalna i przynosi renomę gminie.



Czy przygotowania do dożynek już trwają?

- Tak, oczywiście. Będą w ostatnią niedzielę sierpnia na terenie parku w Styrzyńcu.



Dożynki to święto rolników. W tym roku nie było im łatwo. Czy faktycznie jest co świętować?

- Dożynki to święto rolników. Nie było jeszcze chyba takiego trudnego roku. ASF "rozłożył" polskie rolnictwo i produkcję trzody chlewnej. To przede wszystkim przez brak szybkich działań rządu. Rolnicy pozostali pozostawieni sami sobie, a rząd przeczekał sytuację co było wielkim błędem. Nikt nie zajął się tym na poważnie. Drugą kwestią była susza. Wtedy kiedy trzeba było deszczu to go nie było. Teraz kiedy rozpoczęły się żniwa, deszcz już jest. Ja uważam, że z tego względu rolnikom należy się to święto, aby móc im podziękować za trud i za to, że jeszcze są i walczą. Przynajmniej za to trzeba zorganizować to święto. Za to, że stoją, że się nie poddali i próbują dalej.



Czy w związku z ASF gmina starała się pomóc rolnikom w tym trudnym czasie?

- Włączyliśmy się ze starostwem do organizacji spotkań z przedstawicielami rządu oraz innych organizacji. W trakcie tych spotkań wraz z rolnikami próbowaliśmy krzyczeć głośno, że jest źle.



Jako mieszkaniec gminy, jak ocenia Pan budowę chlewni w Worońcu i Roskoszy?

- Trudno jest zrozumieć naszym mieszkańcom dlaczego z jednej strony małe gospodarstwa i produkcje trzody chlewnej zostały zlikwidowane, a z drugiej pojawił się inwestor, który chce budować fermy na kilka tysięcy sztuk świń. Lokalizowanie około 12 tys. sztuk w jednym miejscu musi budzić sprzeciw mieszkańców. Skoncentrowanie takiej ilości w jednym miejscu, do tego hodowla na rusztach. To produkuje okropny fetor. Budowanie takich chlewni przy budynkach mieszkalnych jest dla mnie niezrozumiałe. Ja jestem ze wsi. Kiedyś hodowano trzodę na ściółce, ale produkcja była rozdrobniona i nie było takiego fetoru. I jak tu nie być z ludźmi, kiedy gmina "jedzie na tym samym wózku" co mieszkańcy. Przez tą sytuacje w gminie stworzyła się prawdziwa wojna między inwestorem a mieszkańcami. Po środku jest gmina, która dostaje rykoszetem.



Co uważa Pan za największą porażkę podczas tej kadencji?

- Może nie jest to porażka, ale problem, który pozostał nierozwiązany. Jesteśmy gminą około miejską i pieski z miasta przychodzą do nas, a my później mamy problem z ulokowaniem i znalezieniem domu tym zwierzętom. Nie posiadamy jeszcze w gminie schroniska dla zwierząt. Mógłbym powiedzieć, że nie udało się pozyskać dużego inwestora z zewnątrz. W gminie miała powstać fabryka zabawek, ale przez sytuacje polityczną w kraju oddaliło się to w czasie. Mimo to ciesze się, że powstały w tym miejscu troszkę mniejsze zakłady oraz produkcje.



Czy podczas tej kadencji zdarzyło się coś pozytywnego, co szczególnie Pan zapamiętał?

- Bardzo pozytywnie nastrajają mnie dożynkowe piosenki zespołu z Jaźwin.



Kto lub co motywuje Pana do działania?

- Motywują mnie mieszkańcy. Jeśli ludzie są zadowoleni, to mnie to nakręca i napędza. Ciągle stawiają mi coraz trudniejsze zadania. Lubię takie wyzwania.



Czy zamierza Pan po raz kolejny kandydować na wójta tej gminy?

- Powiem uczciwie i bardzo szczerze. Zastanawiałem się nad tym czy nie podziękować już za tą współpracę. Zastanawiałem się nawet do tego stopnia, że pytałem sołtysów oraz ludzi. Na sesji zapytałem wprost czy chcą mnie jeszcze widzieć w tej gminie. Ktoś powiedział mi, że jeśli jest dużo zrobionego i dobrze zrobionego to gospodarza się nie zmienia. Stwierdziłem, że skoro ludzie widzą mnie na tym stanowisku, to czemu by nie. Jestem z ludźmi i dla ludzi.
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Reklama

Wideo bp24.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości