Prawo i Sprawiedliwość przygotowało nowy plan dla wsi. Na ostatniej konferencji zaprezentowali go przedstawiciele tej partii. Rolnicy nazwali to kpiną i głośno wykrzyczeli swoje zdanie.
Konferencja przebiegała sprawnie. Janusz Skólimowski, wicestarosta bialski mówił o wsparciu i rozwoju rolnictwa oraz polskiej wsi. – Utworzony zostanie narodowy holding spożywczy ze spółek skarbu państwa, który będzie stabilizował ceny na rynku – przekonywał wice starosta.
Jerzy Szwaj, radny sejmiku wojewódzkiego prezentował założenia nowego programu rządowego. Wśród nich miałyby znaleźć się większe dofinansowania do paliwa rolniczego, zwiększona do 40 tys. kwota wolna od podatku dla żywności w ramach Rolniczego Handlu Detalicznego.
Pieniądze na to całe przedsięwzięcie mają pochodzić z budżetu państwa. – Prawo i Sprawiedliwość dotrzymuje obietnic. Plan został napisany z rozwagą. Minister rolnictwa i premier biorą za to pełną odpowiedzialność - wyjaśniał Jerzy Szwaj.
Radni powiatowi z PSL mieli jednak zupełnie odmienne zdanie niż obecni tam członkowie PiS. Głos zabrał Marek Sulima, który od wielu lat czynnie uczestniczy w spotkaniach z rolnikami oraz sam nim jest. Obecnie hoduje indyki. Nowy plan dla wsi skomentował jako wyborczą kpinę. W jego ocenie wszystkie te rozwiązania już istnieją. W nowym planie zostały jednak nieznacznie zmodyfikowane. Twierdzi też, że narodowy holding nie będzie w stanie skupić tylu ton produktów od wszystkich polskich rolników.
Niestety członkowie PiS nie wysłuchali do końca przybyłych radnych. W trakcie wypowiedzi Marka Sulimy wyszli.
- W ciągu trzech lat zniszczono najlepszą stadninę. W ciągu trzech lat zniszczono ponad 1300 gospodarstw w powiecie bialskim. Doprowadzono nas, rolników do ruiny. Sam od dwóch lat sprzedaje swoje produkty poniżej kosztów - mówił Marek Sulima, radny powiatowy, członek PSL i rolnik.
Radny Arkadiusz Maksymiuk mówił o problemie producentów owoców miękkich, takich jak wiśni czy też porzeczki. Cena tych owoców w skupach jest tak niska, że producentom nie opłaca się ich zbierać. - To jest dramat. Po stronie rządu są narzędzia. Oni powinni coś z tym zrobić, ale umywają ręce. Rolnicy potrzebują teraz pomocy, a nie za miesiąc – mówi po konferencji Arkadiusz Maksymiuk.
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!