Blady strach padł na mieszkańców Białej Podlaskiej, bo na mieście chodzi plotka, że nastąpi zakrojony na szeroką skalę atak przygotowywany przez podziemne bojówki LGBT+. Podjudzani przez warzywno-rowerowe lobby zdobyli Warszawę, a teraz za cel wzięli małe miejscowości, w których życie płynie leniwie i spokojnie. Miejscy radni z klubu Zjednoczonej Prawicy złożyli zapytanie do prezydenta w sprawie planowanej deprawacji dzieci i młodzieży bialskich szkół. Sam pomysł takiego zapytania jest genialny z punktu widzenia kampanii wyborczej (która się już skończyła), ale też forma, argumentacja, cytaty i poziom emocji użyte w tekście są fascynujące, dlatego proponuje pochylić się nad treścią zapytania punkt po punkcie.
Z zapytania radnych dowiedzieliśmy się, ze prezydent ma zamiar wprowadzić do szkół „edukację seksualną prowadzoną przez edukatorów LGBT+”. Jak się później okazało, jednym z tych, którzy się dowiedzieli o takim zamiarze Michała Litwiniuka, był Michał Litwiniuk, bo z informacji przekazanej mediom wynika, że jeszcze nie wymyślił takiego zamiaru. Tłumaczył się prezydent, że nikt mu nie zgłaszał zapotrzebowania ani obaw związanych z takimi zajęciami w szkole. No ale oczywiście radni potwierdzą, że pewne środowiska określonych osób są zaniepokojone.
A potem zaczyna się fajnie. Otóż sygnatariusze zapytania wprost twierdzą, że warszawska deklaracja zmusi nauczycieli do nauczania czterolatków masturbacji, a dziewięciolatków negocjowania bezpiecznego i przyjemnego seksu. Podejrzewając, skąd akurat takie przykłady, spieszę z wyjaśnieniem, że pochodzą one ze standardów WHO dotyczących edukacji seksualnej. Nigdzie nie znalazłem takich stwierdzeń. W zamian sporo takich rzeczy, jak nauka o emocjach, akceptacji swojej seksualności i ciała, poszanowania prawa innych osób do swojej seksualności i całej masy porad, jak nie zrobić z dziecka zakompleksionego człowieka, któremu bezpieczeństwo i przyjemność zamienia się w strach i wstyd. W tym akapicie zapytania jest też wzmianka o „homoseksualnym stylu życia”. Znam kilku homoseksualistów i ich styl życia nie odbiega od mojego. Chodzimy na zakupy, spędzamy czas z rodzinami i przyjaciółmi, chodzimy do pracy i narzekamy na pogodę. Do homoseksualnego stylu życia autorzy zapytania dokleili odpowiedni cytat z Biblii o wieszaniu do szyi kamienia młyńskiego i wrzucania do morza. W temacie wiązania religii z samorządem już się kiedyś wypowiadałem, także powiem tylko, że nic w tej materii się nie zmieniło.
W następnych akapitach autorzy zwracają się do roztropności prezydenta, argumentując to wolą całej rzeszy ludzi, by nie deklarował się jak prezydent Trzaskowski w Warszawie i nie „łamał praw i sumień polskich rodziców i dzieci”. I pojawił się też argument prawny, że deklaracja LGBT+ jest niezgodna z polską Konstytucją. A ja się zapytuje, w którym punkcie szanowni radni? Może w art. 1. mówiącym, że Rzeczpospolita jest dobrem wspólnym wszystkich obywateli? A może w art. 48., który mówi: „Rodzice mają prawo do wychowania dzieci zgodnie z własnymi przekonaniami. Wychowanie to powinno uwzględniać stopień dojrzałości dziecka, a także wolność jego sumienia i wyznania oraz jego przekonania.”? Jeżeli tak, to proszę bardzo. Wychowujcie swoje dzieci zgodnie z własnymi przekonaniami, ale swoje, a nie cudze. Jeżeli któryś z rodziców będzie chciał uczyć dziecko poszanowania cudzej seksualności, odmienności czy orientacji, to jego sprawa. Widocznie pragnie skorzystać z przysługującego mu prawa zagwarantowanego w Konstytucji.
Oczywiście nie obyło się bez przywołania naukowych „autorytetów”, zjadających zęby na homoseksualnym lobby oraz światowym spisku marksistowsko-warzywno-genderowych bojówek, mających na celu zdominowanie naszych heteroseksualnych umysłów i pozbawienie naszych dzieci życia przykładnego obywatela. Tak jest. Prof. dr hab. Dariusz Oko, będący również księdzem, jest jak zwykle użyteczny, by porównać „nauczycieli genderyzmu” do handlarzy narkotyków, którzy mają na celu tylko i wyłącznie zniewolenie dzieci seksem. Przypominam, że prof. Oko porównywał też „ideologię gender” do faszyzmu i komunizmu. Ba, jest nawet gorsza, bo komunizm i faszyzm nie sięgały po rodziny, a gender tak! Tu polecam dwie rzeczy. Po pierwsze - przestudiowanie historii państw totalitarnych, które właziły z butami w rodziny, jak tylko się dało. Tam, gdzie się nie dało, zresztą też właziły. Po drugie - zróżnicowanie pojęć ”ideologia” i „nauka”. Bo gender, krótko mówiąc, jest nauką o płci. A długo mówiąc, o wszelkiego rodzaju aspektach związanych z płciowością, w tym społecznych rolach, jakie przyznajemy płciom, kulturowemu czy psychicznemu ich rozumieniu. Prof. Oko LGBT+ również nazywa ideologią (w samym zapytaniu też takie stwierdzenie się znajduje), a to już całkowite niezrozumienie tematu. Bo to tak, jakby nazwać rośnięcie włosów na głowie ideologią włosów. No przepraszam, jakbym nie zacisnął piąstek, to te włosy mi nie wypadną czy nie zmienią koloru? Tak samo jest z homoseksualizmem. Tak chciała natura i tego nie zmienimy, chociaż bardzo byśmy tego chcieli. Nie mówiąc już o krzywdzeniu drugiego człowieka swoim brakiem akceptacji i cytowaniem Biblii fragmentami o młyńskich kołach niezbyt przydatnych w czasie morskich kąpieli.
Aż korci mnie, żeby napisać zapytanie do prezydenta Michała Litwiniuka o to, kiedy w końcu będziemy mieli edukację seksualną z prawdziwego zdarzenia, a nie przygotowanie do życia w rodzinie, które oferuje tylko zatwierdzone przez proboszcza frazy z życia świętych ascetów i negujące wszelkie odmienności od oficjalnie przyjętego kanonu. Wiem, że nie od niego to zależy, bo nie ma wpływu na zakres programu nauczania, ale może np. wprowadzić coś na kształt niedawnych spotkań o mowie nienawiści, co w sumie byłoby dobrą kontynuacją. Mówimy tu o zajęciach związanych z akceptacją ludzi o innych orientacjach seksualnych czy nieakceptujących swojej biologicznej płci i chcących ją zmienić. To przede wszystkim człowiek. Uważanie go za dewianta, dilera narkotykowego czy faszystę jest próbą stygmatyzowania osoby, która chce po prostu żyć i żeby wśród innych ludzi nie czuć się jak wróg. Tak jak żaden z nas tego nie lubi, a każdy z nas jest inny w jakimś punkcie siebie. Bo nie ma czegoś takiego jak normalność. A dokładniej: normalnością człowieka jest jego nienormalność.
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!