Piłkarze MKS Podlasie Biała Podlaska nie zaprezentowali się najlepiej w meczu ostatniej kolejki sezonu 2017/2018 III ligi. Pomimo wysokiej porażki dzięki wynikom na innych stadionach bialczanie mieli jednak powody do radości.
Przed ostatnim meczem w sezonie podopieczni Tomasza Złomańczuka mieli jeden cel – zdobyć przynajmniej jeden punkt. Remis ze Stalą Rzeszów zapewniał ligowy byt bialskim futbolistom. Ostatnie starcia bialczan dawały kibicom powody do optymizmu. W poprzednich spotkaniach zawodnicy Podlasia wreszcie zaczęli seryjnie zdobywać punkty po tym jak w pokonanym polu zostawili ekipy Avii, Karpat i Podhala a także wywożąc cenny remis z Ostrowca Świętokrzyskiego.
Sobotni rywale bialczan – Stal Rzeszów przed ostatnią kolejką spotkań zajmowali siódme miejsce w tabeli i dzięki zwycięstwu na koniec sezonu mogli zakończyć sezon jedną pozycję wyżej. Rzeszowianom zależało na dobrym zaprezentowaniu się przed własną publicznością, gdyż w dwóch ostatnich meczach nie potrafili zgarnąć pełnej puli.
Podlasie w przypadku zwycięstwa bądź remisu mogło świętować udany finisz ligowych rozgrywek i utrzymanie się przed spadkiem. W przypadku porażki, przy spełnieniu pewnych warunków w innych spotkaniach bialczanie mogli spaść do IV ligi.
Podopieczni Tomasza Złomańczuka zaczęli dobrze sobotnie spotkanie, jednak strzał Kamila Pajnowskiego wybronił bramkarz gospodarzy. Wraz z kolejnymi minutami do głosu zaczęli dochodzić gospodarze, jednak do przerwy żaden z zespołów nie potrafił otworzyć wyniku spotkania. O ile pierwsza połowa nie zachwyciła kibiców, to po zmianie stron publiczność obejrzała aż sześć bramek.
W 49 minucie spotkania po składnej akcji rzeszowian piłka trafiła do Wojciecha Reimana, który oddał silny strzał na bialską bramkę. Maciej Zagórski sparował strzał zawodnika Stali, jednak po dobitce Kamila Kordasa musiał wyciągać piłkę z siatki. Gospodarze nie rezygnowali z kolejnych ataków i po kilku minutach dołożyli dwie kolejne bramki. Najpierw w 55 minucie Rafał Bursa mocnym uderzeniem pokonał Macieja Zagórskiego, a trzy minuty później po doskonałym podaniu z prawej strony Daniel Koczon podwyższył rezultat spotkania.
Kiedy w 67 minucie niepilnowany Wojciech Reiman z najbliższej odległości podwyższył na 4:0 stało się jasne, że bialczanie nie zdobędą punktów w tym spotkaniu. Na domiar złego wyniki równolegle rozgrywanych meczów nie były dla MKS korzystne i goście musieli liczyć wyłącznie na zmianę rezultatu na innych stadionach i porażkę Unii Tarnów bądź Wisły Sandomierz.
W 80 minucie bialczanie wreszcie przeprowadzili skuteczną akcję i po prostopadłym podaniu z głębi pola Kamil Dmowski mimo interwencji obrońcy posłał piłkę do bramki rzeszowian. Jak się okazało była to honorowa bramka bialczan, a w doliczonym czasie gry gospodarze zdobyli piątego gola po tym jak Daniel Koczon po szybkiej kontrze wygrał pojedynek jeden na jeden z bramkarzem MKS.
Porażka powodowała, że bialscy zawodnicy musieli czekać na informacje o wynikach z innych boisk i dzięki porażce Unii Tarnów w Radzyniu Podlaskim, bialczanie mogli odetchnąć z ulgą. Po 34 meczach Podlasie zakończyło sezon na 13 miejscu zdobywając jeden punkt więcej od zdegradowanych ekip z Jarosławia i Tarnowa. Bialscy kibice na kolejne starcie swoich ulubieńców o punkty poczekają do sierpnia.