Bialska licealistka dubbinguje w serialu Netflixa. Podkłada głos głównej bohaterce

Bialska licealistka dubbinguje w serialu Netflixa. Podkłada głos głównej bohaterce 16

Monika Mielnicka jest uczennicą bialskiego „Kraszaka”. Tegoroczna maturzystka pracuje też na planie serialu „M jak Miłość”. Grała również epizod w „Powidokach” Andrzeja Wajdy, a w krótkometrażowym filmie „Odbicie” Emilii Zielonki wystąpiła u boku Agaty Buzek. Teraz zaczęła stawiać pierwsze kroki w dubbingowaniu. Szybko się okazało, że była to bardzo dobra decyzja.

– Moja przygoda z dubbingiem nie zaczęła się w tradycyjny sposób. Nie był to casting wysłany przez agencję, a warsztaty w warszawskim studiu nagrań. Zostałam tam zauważona, dzięki czemu dziś już na swoim koncie mam dwie główne role – mówi Monika. Pierwszą z nich dotyczy serialu „No good Nick” (AwanturNick), w którym licealistka podkłada głos głównej bohaterce Nicole „Nick” Patterson, graną przez Sienę Agudong. – Sterowałam głosem w taki sposób, by był on delikatny, przyjemny i młodzieńczy – wyjaśnia.

Produkcja Netflixa to serial komediowy dla całych rodzin. Tytułowa Nick bardzo sprytnie potrafi manipulować innymi ludźmi. Pewnego dnia pojawia się w życiu zupełnie obcej jej rodzinie, twierdząc, że jest z nimi spokrewniona. Na ten moment aktywnych jest 10 odcinków, każdy trwający po niecałe pół godziny.

Monika dubbingowała też postać w produkcji Disneya. – Tam starałam się brzmieć doroślej. Film nie jest jeszcze dostępny, jednak lada moment i pojawi się w polskich odbiornikach. Mam nadzieję, że dałam z siebie 100 procent i wypadłam jak najlepiej.

Licealistka zdradziła nam, że pomysł z pracą w dubbingu długo chodził jej po głowie. – Bardzo lubiłam nagrywać filmiki, w których wymyślałam postać i jej głos. Do tej pory z uśmiechem wspominam te chwile. Moim zdaniem dubbing bardzo różni się od pracy przed kamerą. To co mi się w nim podoba to ogromny rozwój aktorski i „dykcyjny”. Tu nie może wystąpić seplenienie (o ile nie wymaga tego postać), niechlujstwo językowe czy połykanie liter. Wszystko musi być sterylnie czyste, w innym przypadku produkcja nie zatwierdzi danej wersji.

Monika przyznała, że podczas nagrań zdarzały się kilkukrotne powtórki, ze względu na zmienianie przez nią sensu zdań pojawiających się na ekranie. – Powiedziałam m.in., że „potrzebują cię w lodówce”, kiedy to zdanie powinno brzmieć „potrzebują cię lodowce”. Ubaw był przeogromny, gdyż czułam, że coś nie pasuje, ale brnęłam dalej sądząc, że nie ma w tym tekście polskich liter. Z drugiej strony, w pewnym stopniu akcent wschodni był przeszkodą, by dobrze wypowiedzieć daną kwestię. Jeszcze wcześniej nie miałam pojęcia, że przez całe życie mówiłam niepoprawnie. Dzięki Pani reżyser Joannie Węgrzynowskiej zwiększyłam świadomość swoich wad, co jest dla mnie szczególnie cenne.

Młoda artystka w tym roku na głowie ma również zbliżającą się wielkimi krokami maturę. – Przygotowania powoli zmierzają ku końcowi, chodź jeszcze mam sporo planów dotyczących nauki. W ciągu roku szkolnego bardzo dużo opuszczałam zajęć lekcyjnych, przez co miałam zaległości. Na szczęście nauczyciele z I LO są bardzo wyrozumiali i dzięki nim małymi kroczkami udało mi się nadrobić materiał – mówi Monika i dodaje, że po egzaminie będzie próbowała dostać się do jednej z czterech państwowych szkół teatralnych.

Udostępnij!

Komentarze: 4

Twój E-mail nie zostanie opublikowany. Pola obowiązkowe zostały oznaczone *

    1. To po nawet czytasz i jeszcze komentujesz, bez urazy ale wstyd mi jak czytam takie komentarze. Dziewczyna robi kawał dobrej roboty i jako Bialczanin jestem dumny, że ktoś w tak młodym wieku z mojego miasta ma takie osiągnięcia. Całe szczęście, że nie wszczyscy są tacy. Pozdrawiam i życzę dalszych sukcesów- oczywiście Monice!

  1. Żałosne, kogo to interesuje? Za każdym razem gdy jakaś osoba pochodząca z Białej Podlaskiej lub okolic chociażby „pierdnie” w Warszawie czy innym większym mieści już jest powód do opisania i przedstawiania tej osoby, traktując to „pierdnięcie” jako ważną informację na lokalnej społeczności.