POZYTYWNIE ZAKRĘCONA: „Życie na torbach mi odpowiada”

37284694_1921464797913013_8020150447962587136_n

Nie tylko pracowita i wytrwała, ale również bardzo ambitna. O tym, jak połączyć codzienne, długie treningi ze studiowaniem, a także dodatkową pracą rozmawiamy z Natalią Bartosiewicz – pochodzącą z Białej Podlaskiej lekkoatletką, aktualnie zawodniczką AZS AWF Warszawa.

Natalia Bartosiewicz ma 22 lata. Jej przygoda ze sportem zaczęła się w 2009 roku i śmiało można stwierdzić, że miało to dość nietypowy, a wręcz zabawny przebieg. – Będąc w gimnazjum dostałam polecenie od nauczyciela, że mam wziąć udział w biegach przełajowych na 1000 metrów. Był to dla mnie „kosmos”, ponieważ na zawodach lekkoatletycznych zawsze biegałam od 60 do maksymalnie 300 metrów – opowiada Natalia. – Zgodziłam się jedynie przez groźbę otrzymania jedynki. Tam, sama nie wiem jakim cudem, udało mi się zająć szóste miejsce, ostatnie na podium.

Wtedy poniekąd nastąpił przełom. Na występ Natalii zwrócił uwagę trener Janusz Wilczek z MKS Żak. – Trener podszedł do mnie i zaproponował początek przygody z bieganiem. Ja bez namysłu, ale za to pełna entuzjazmu od razu się zgodziłam. Tak współpracowaliśmy przez sześć lat, co przyniosło wiele pięknych chwil i sukcesów.

Natalia obecnie jest zawodniczką AZS AWF Warszawa. – Zawsze bardzo chciałam studiować w Warszawie. Gdy byłam na obozie kadrowym w Zakopanem w marcu 2015 roku, był tam także trener Andrzej Wołkowycki. Wiedziałam ze jego treningi były bardziej skupione na wytrzymałości, a ja właśnie z niej biegam 400 metrów – wyjaśnia lekkoatletka. – Podeszłam, porozmawiałam i zapytałam o ewentualne miejsce w grupie. Trener zapytał o mój rekord życiowy w biegu na 400 metrów. Po odpowiedzi dał mi swoją wizytówkę, wykonaliśmy do siebie dwa telefony, które dotyczyły wyników rekrutacji. We wrześniu byłam już w Warszawie w nowym akademiku i nowym klubie.

„Życiówki” Natalii to 54.78 sekundy na 400 metrów i 25.18 sekund na 200 metrów. – To rezultaty z 2014 roku. Od trzech lat zmagam się z kontuzjami, co niestety hamuje progres – tłumaczy zawodniczka.

Dobra forma wymaga wielu godzin treningów. – W ciągu tygodnia trenuje od sześciu do siedmiu razy. Ich czas trwania zależy od momentu okresu przygotowawczego. Najdłuższe są te jesienno-zimowe, podczas których trenujemy nawet do 3,5 h. W sezonie letnim treningi są krótsze, ale znacznie mocniejsze.

Treningi, studia i praca wymagają bardzo dobrej organizacji czasu. – Wyczynowe trenowanie wiąże się z tym ze musisz spiąć się i swój plan wyplenić co do minuty i nauczyć się robić tak, by to zawsze grało. Zawsze chciałam się uczyć i mocno trenować, więc o motywację tu nie było trudno. Zarówno studia polonistyczne, jak i lekkoatletyka, to dwie pasje, które mogę postawić na równi, choć może i czasami jedna z nich gdzieś przeważa – mówi Natalia. – Pracuję tylko wtedy, kiedy któryś z tych obowiązków odpada lub pozwala na poświęcenie czasu czemuś innemu.

Ze względu na wiele zajęć grafik Natalii jest mocno napięty. Gdzie w natłoku zajęć jest czas dla znajomych? – W sezonie, gdy co weekend wyjeżdżam i jestem w różnych miastach w Polsce, jest trochę ciężej, ale dopóki trwają przygotowania do startów to jest całkiem dobrze. Często wyjeżdżam na zgrupowania, ale tam też mam swoją ekipę. To taka druga rodzina, spędzamy ze sobą czas codziennie – mówi. – Największą zmorą są soboty, czyli dzień treningu tempowego. Często dochodzę do siebie pod wieczór, ale i tak nie mam siły wyjść i odwołuje spotkania, bo po prostu nie dam rady. Przyjaciele mogą być źli, jednak Ci najbliżsi już to znają i nigdy nie robią mi wyrzutów.

Zawodniczka ma na swoim koncie wiele sukcesów. Mowa tu m.in. o brązowym medalu Mistrzostw Polski Juniorów w 2014 roku i awans do Mistrzostw Świata Juniorów oraz udział w biegu eliminacyjnym i finałowym, gdzie ostatecznie zajęła szóste miejsce w sztafecie 4×400 metrów. – Później nastąpił szereg kontuzji, z którymi zmagam się co sezon, włącznie z aktualnym. W 2016 udało mi się zdobyć medal Mistrzostw Polski Seniorów w sztafecie 4×400 metrów, a rok później złoto w sztafecie podczas Młodzieżowych Mistrzostw Polski – wyjaśnia lekkoatletka. – W tym roku czekał mnie bardzo niespodziewany bieg. Koleżanka „padła” nam po 800 metrach i w ogóle nie miała sił. Ja po rezygnacji ze startu siedziałam już na widowni, gdy dostałam telefon od trenera, że muszę przyjść z powrotem na rozgrzewkę, bo możliwe, że pobiegnę. Z kontuzją i niemal bez rozgrzewki pobiegłam. Udało mi się zdobyć brązowy medal, także w sztafecie. – Długo już walczę ze zdrowiem, stąd mam pewien zastój „w karierze”. Bardzo mnie to smuci, bo znam swoje możliwości. Niestety tego się nie obejdzie, mimo dbania o siebie, o dietę, ćwiczenia i o wszystko co tylko się da.

Natalia jest też studentką Uniwersytetu Warszawskiego. – Podczas Akademickich Mistrzostw Polski od trzech lat udaje nam się odnosić sukcesy. Mamy bardzo dobry skład. Co roku zdobywamy medal w klasyfikacji ogólnej w sztafecie. W tym roku mamy też swój mały sukces – brązowy medal w biegu na 400 metrów w klasyfikacji uniwersyteckiej.

Nasza rozmówczyni wyjaśnia, że jest osobą ambitną i z wielkim temperamentem, lubiącą robić wiele różnych rzeczy. – Lubię się uczyć i chłonę nowe rzeczy. Jestem silna, zaradna, nie lubię głupoty i zwyczajności. Nie przepadam za siedzeniem w jednym miejscu, wiec życie „na torbach” w sumie mi opowiada. Robię wszystkiego po trochę – od sportu po odnajdywanie nowych znaczeń w lekturach.

Udostępnij!

Komentarze: 1

Twój E-mail nie zostanie opublikowany. Pola obowiązkowe zostały oznaczone *