Przepłynęli 64 km. Zielawa zdobyta

106232455_280915993149355_5064854106051426156_n
Dwanaście osób pokonało kajakami całą rzekę Zielawę w ciągu kilkunastu godzin. Śmiałkowie walczyli nie tylko z wysoką wodą ale z licznymi przeszkodami w postaci zatorów, zalanych mostów i zmagali się przenoskami. Uczestnicy pokonali prawy dopływ Krzny o długości 64 km.
Zielawa wypływa ze sztucznego jeziora Mosty pod wsią Mosty.  – Początkowo nie ma ona nic wspólnego z rzeką jaką widzimy w Studziance. Wystartowaliśmy o godzinie 4:06 jeszcze przed wschodem słońca. Pierwsze kilometry to zmagania z zielem, małymi tamami i mostkami pod którymi czasami można było ledwo przecisnąć się. Minęliśmy lewo widoczny po prawej stronie Antopol. Po dopłynięciu do Hołowna tzw. Krainy Rumianku słońce już zaczęło przygrzewać. Tutaj dostrzegliśmy ciekawe obiekty w postaci instalacji artystycznych  lubelskiego rzeźbiarza Sławomira Matyjaszewskiego. Inspiracją dla artysty były rozległe i bujne  łąki  nad rzeką Zielawą, przywodzące na myśl stepy akermańskie – podkreśla Łukasz Węda, organizator.
Na całej trasie spływu widać prace bobrów. Takie przeszkody dodają smaczku wyprawie. Następnie popłynęli w kierunku Rossosza momentami ścinamy łąkami rzekę. Bardzo urokliwe miejsce przy moście w stronę Bordziłówki budzi zachwyt i podziw. W Szeleście dopadła kajakarzy  burza, którą udało się przewidzieć i dzięki temu znaleźliśmy schronienie pod mostem. Po przeczekaniu mocnego deszczu z gradem i piorunami spływ odbywał się dalej.
Między miejscowością Szelest a Jusaki Zarzeka duża ilość zakrętów robi złudzenie, że płynięto w kółko. Chwilę później zbliżono się do Studzianki. Z koryta rzeki widać pola, domu i zainteresowanych kajakarzami mieszkańców.  Na 48 kilometrze w Szenejkach, dawnym majątku rodu Szenejko, którzy od 1672 r. do 1939 r. byli właścicielami folwarku otrzymali od miejscowych gospodyń pyszna zupę. Warto dodać, że to w pobliżu mostu w czasie II wojny istniało mini getto, gdzie pracowali Żydzi. Dalsza trasa biegła przez Dokudów dawne miasteczko Lewkowo, Ortel Królewski gdzie z koryta rzeki widać zabytkowy drewniany kościołek z 1706 roku. Ostania część wyprawy to Perkowice i Kłoda. Po kilkunastu godzinach wpłynięto do Krzny ujścia Zielawy w Woskrzenicach.
Ekspedycja Zielawa to niesamowite wrażenia w trakcie pływania ale też i wyzwanie organizacyjne. – Wykorzystaliśmy ewidentnie wysoki stan wody. Na rasie wspierali nas Mirek i Przemek, którzy stale byli w naszym pobliżu i dbali o to abyśmy nie byli głodni za co należą się im wielkie podziękowania. Kiedyś wrócimy na nią aby pokonać ją jeszcze raz. Teraz myślimy o przepłynięciu innej rzeki w naszym regionie – zaznacza Węda.

Udostępnij!

Komentarze: 0

Twój E-mail nie zostanie opublikowany. Pola obowiązkowe zostały oznaczone *