REPORTAŻ TYGODNIA: Okrągłe brzuszki w akcji, czyli słowo o Aktywnej Mamie

 Przekonanie, że jest to coś wyjątkowego i niezwykle potrzebnego w naszym mieście, to jedyna rzecz, jaka może się pojawić po rozmowie, ale również samej obserwacji tych zajęć.

Z samego rana, no może nie o świcie, ale całkiem wcześnie, była zaplanowana rozmowa okraszona uczestnictwem w pewnym bardzo ciekawym i równie interesującym wydarzeniu. Przekraczając próg sali fitness w Fabryce Ciała stres związany z rozmową rozprysł się niczym woreczek z wodą na ziemi rzucony z kilku pięter.

Moim oczom ukazała się uśmiechnięta Beata Makaruk, której ciepłe przywitanie dało zielone światło do żywej i szczerej rozmowy. Poprosiła o kilka minut na dopieszczenie wszelkich szczegółów w sali, ustawienie playlisty do zajęć, by spokojnie móc porozmawiać.

Nagłe olśnienie, czyli skąd pomysł na to wszystko?

Pierwsze pytanie dotyczyło początków, kiedy i jak pomysł na zajęcia dla przyszłych mam wpadł do głowy pani Beacie, a także jak długo są już prowadzone w Białej. – Robię to już od ponad ośmiu lat. Sam pomysł narodził się, gdy moja siostra zaszła w ciążę i chciałam jej najzwyczajnej pomóc, w szczególności jeżeli chodzi o niwelowanie przeróżnych bólów, które przychodzą w czasie trwania ciąży. Zaczęłam prowadzić jej ciążę, ponadto zaczęłam brać udział w szkoleniach i kursach, by mieć na ten temat pogłębioną i rzetelną wiedzę. Oczywiście sam fakt, że przez wiele lat wyczynowo uprawiałam lekkoatletykę, nie pozostaje bez znaczenia. To wręcz naturalne, że sportowiec jest silnie związany z aktywnością fizyczną, dlatego i ja nie chciałam pozostać daleko od sportu. Później sama zaszłam w ciążę, na dodatek bliźniaczą, która jest zawsze związana z dużym ryzykiem. Takie wieloletnie doświadczenie, praktyka oraz wiedza poparta czymś więcej niż tylko badania pozwoliły mi wystartować z programem „Aktywna Mama”.
Nasz dialog był żywy, a w rozmówczyni widać było duże zaangażowanie, przede wszystkim to emocjonalne, które jest czytelnym znakiem, że ta praca jest pasją i spełnianiem się w roli, skoro samo mówienie o niej sprawia tak pozytywny odbiór. Mimo godziny 9, w której sporo ludzi jeszcze tuli się do poduszki, pani Makaruk była pełna energii, pobudzona i gotowa do działania, ale przede wszystkim uśmiechnięta i pełna radości.

Trudne początki, praca zespołowa i ciągłe pogłębianie wiedzy. Jak było, a jak jest teraz?

Rozmowa, a także późniejsza obserwacja zajęć z boku, była wprowadzeniem do świata „Aktywnej Mamy”. Nie mamy pojęcia o pewnych sprawach związanych z tą działalnością. Jedyne, co możemy wiedzieć to to, że taka akcja ma miejsce na bialskich ziemiach. Ale aby doszło do takiego przedsięwzięcia, trzeba było jakoś z tym ruszyć, a jak można się domyślić, w niewielkim mieście mogło być trudno. I tak było. Jak wspomina Beata Makaruk, było ciężko, co miało swoje korzenie w nieprzychylności i niezrozumieniu ludzi, którzy powinni być za tym w stu procentach. Potrzebne było otwarcie na ten projekt, także inna świadomość, a ta zaczyna się zmieniać powoli, dlatego początki nie należały do łatwych. W ten sposób stała się ona prekursorką krzewienia aktywności fizycznej wśród przyszłych mam, „nieskromnie mówiąc”, jak szczerze zaznaczyła. Ale na tym nie koniec.

Beata Makaruk, jako doktor Akademii Wychowania Fizycznego ma pełną świadomość, że na samych ćwiczeniach nie może się kończyć. Jej zajęcia z mamami są wynikiem współpracy całego zespołu, w którego skład wchodzi fizjoterapeuta, położna oraz ginekolog. Ponadto, nieustannie dokonują oni nowych badań, by wiedzieć więcej, by to, co robią, było innowacyjne i poparte doświadczeniem naukowym. To naprawdę profesjonalny „kawał dobrej roboty”. Możemy być pełni podziwu, że w Białej Podlaskiej mamy tak zgraną ekipę, o takich ambicjach, a przede wszystkim ludzi, którzy przekładają to na realne działania w rzeczywistości. Nie bez powodu „Aktywna Mama” to trzecie dziecko pani Beaty, jak to sama żartobliwie nazwała. – „To coś, co uskrzydla, jest motorem napędowym do działania, a przede wszystkim do nieustannego zgłębiania wiedzy. Nie opiszę słowami, co dzieje się w środku, kiedy otrzymuję cudowne wiadomości od uczestniczek z narodzonym maluszkiem, z podziękowaniami, ze słowami wdzięczności za zajęcia, które były drogą do zmian w życiu”.

„Aktywna Mama” w praktyce. Co się dzieje na zajęciach i dlaczego są tak udane, że aż chce się zostać mamą?

Siedząc i rozmawiając już tak kilkadziesiąt minut, do sali zaczęły schodzić się nasze przyszłe mamy. Wygodne dresy, luźne koszulki, włosy upięte, butelki z wodą w dłoniach, a na pierwszym planie duże, a przeurocze brzuszki z małym człowieczkiem w środku. Tak właśnie wygląda Aktywna Mama. A co ważniejsze, jest nieustannie uśmiechnięta.
Sala o piaskowych ścianach, kolorowe wycinanki w kształcie serduszek przy oknach, słowem mówiąc: przestrzeń przytulna i bezpieczna. Na środku prowadząca, naprzeciw niej szóstka mam gotowych na trening. – „Jak się czujemy?”, zagaiła prowadząca, tym samym otwierając zajęcia. Muzykę włączono. Delikatna rozgrzewka wystartowała. Marsz w miejscu, krążenia ramion, wszystko ze skupieniem na sobie, na swoich odczuciach, na swoim oddechu. Widok kobiet noszących w sobie nowe życie, które tak aktywnie współpracowały podczas tych ćwiczeń był naprawdę cieszący oko.

Zajęcia są godne wszelkiej pochwały. Nie tylko wzmacniają partie fizyczne ciała, lecz także pomagają przyszłym matkom wyrobić w sobie dobre nawyki, a te przydadzą się zarówno podczas porodu, jak i w trakcie wychowywania dziecka. Ćwiczenia angażują również odczucia sensoryczne – gdy Beata wprowadziła w trening ćwiczenie relaksacyjne, a po nim zapytała wszystkie panie z czym kojarzył im się taki a taki dźwięk, automatycznie poruszyła wyobraźnię oraz odczucia zmysłowe wszystkich mam. Róźnorodność odpowiedzi, z jakimi się zetknęły była niezwykła. Także takim momentem, który zapisał się w pamięci, było jedno z wyjątkowych ćwiczeń oddechowych. Leżące na macie mamy miały zadanie – „Jeden oddech dla Ciebie, drugi dla twojego dziecka”, co już na tym etapie bycia mamą jest budowaniem emocjonalnej relacji z dzieckiem i rodzi pewną świadomość, że wszystko, co robi matka, ma odzwierciedlenie w większym lub mniejszym stopniu właśnie w tym małym człowieczku.

Cały trening jest, owszem, prowadzony w grupie, ale weryfikuje się go indywidualnie. Na tych zajęciach w centrum jest MAMA. Wszystko jest dla niej. Czuje się gorzej – robi 5 powtórzeń, ma lepszy dzień – robi ich 10. Chce przerwy, śmiało siada na piłce.

Ogółem mówiąc…

Skupienie, relaks i dbałość o najmniesze detale to jak sądzę takie trzy główne słowa-klucze, które przychodzą do głowy pierwszorzędnie, myśląc o Aktywnej Mamie. Beata Makaruk jest właśnie taką mamą tych przyszłych mam, z czułością o wszystko pyta, dba o każdy szczegół, jest niezwykle wyrozumiała, pomaga, a przede wszystkim razem z nimi przeżywa całość treningu, zarówno w wymiarze fizycznym, jak i mentalnym. Gdyby to była recenzja, zajęca zasłużyłyby na pełną dziesiątkę.

Udostępnij!

Komentarze: 0

Twój E-mail nie zostanie opublikowany. Pola obowiązkowe zostały oznaczone *