Rzucić wszystko i pójść… do Santiago de Compostela

Hiszpańskie miasto oddalone jest od jego rodzinnej miejscowości aż o 3749 kilometrów. Za nim już miesiąc wędrówki,  a to dopiero początek. Piotr Żuk, 22-letni student psychologii z Kaliłowa samotną pielgrzymkę nazwał „Po Rozum Do Jakuba”.

Droga św. Jakuba często nazywana jest również Camino de Santiago. Szlak pielgrzymkowy prowadzi do katedry w Santiago de Compostela w północno-zachodniej Hiszpanii. Droga św. Jakuba istnieje już od ponad tysiąca lat i stanowi jeden z najważniejszych chrześcijańskich szlaków pielgrzymkowych. To do pątnika należy wybór czy chce wędrować w grupie czy samotnie. To właśnie tę drugą opcję wybrał Piotr Żuk, 22-latek z Kaliłowa (gm. Biała Podlaska).

Pomysł takiej wędrówki Piotrowi chodził po głownie dość długo. Po ukończeniu technikum gastronomicznego wyjechał do Lublina, gdzie pracował w restauracji, a później w jednej z sieci komunikacyjnej. Praca nie była dla niego satysfakcjonująca, dlatego powrócił do rodzinnego domu by podjąć zatrudnienie „na miejscu”.

W wakacje ubiegłego roku udało mu się przejść najdłuższy polski szlak turystyczny – Główny Szlak Beskidzki. Jak przyznaje, wówczas była to podróż jego życia. Będąc już w domu podjął decyzję o zapisaniu się na studia – wybrał psychologię, ponieważ zawsze pragnął pomagać innym. Po przeprowadzce do Warszawy rozpoczął pracę w korporacji, jednak to nadal nie było to, czego naprawdę chciał i zaczął głębiej zastanawiać się, co zrobić ze swoim życiem.

To był moment gdy powróciły myśli o Camino. Co zadecydowało o rozpoczęciu wędrówki? – Nie wiem. Czuję w głębi, że powinienem, że ktoś mnie pcha w tę konkretną stronę i postara się o to, aby wszystko było tak jak należy. Z innej strony na pewno po to, żeby poznać siebie, odnaleźć rozum – pisze na swoim facebookowym blogu Piotr. Wędrówkę nazwał „Po Rozum do Jakuba”.

W tej chwili Piotr przebywa na Słowacji. W poniedziałek pobił rekord swojego życia jeśli chodzi o pokonane kilometry. W jeden dzień przeszedł aż 56 km. – Nigdy takiej odległości nie przeszedłem, nie przejechałem ani nie przebiegłem – czytamy w blogowym wpisie. Ilość kilometrów spowodowana była trudnością w znalezieniu noclegu.

Bez wątpienia była to niezwykle odważna decyzja, dlatego też trzymamy mocno kciuki za Piotrka i oczywiście życzymy powodzenia. Zachęcamy również do odwiedzenia fanpage, na którym Piotr dzień po dniu relacjonuje swoją niezwykłą podróż.

Po Rozum Do Jakuba – blog Piotra Żuka

Informację na ten temat otrzymaliśmy od czytelnika Dawida za pośrednictwem naszej platformy  KONTAKT BP24. Dziękujemy i zachęcamy do nadsyłania kolejnych ciekawostek.

Udostępnij!

Komentarze: 6

Twój E-mail nie zostanie opublikowany. Pola obowiązkowe zostały oznaczone *

  1. To jest gość. Pełen szacunek.To jest wyzwanie, a nie żadne parodie z przebieraniem Kaczyńskiego i Kraszewskiego.

    1. jeszcze chwile rządów Kurduplowatego Gnoma i wypadniemy z Schengen.
      Taki Gość nie będzie mógł swobodnie przekraczać granic drogi „Wyborco”

      1. Chcesz powiedzieć że Schengen wydłuży jego „podróż” o 2 godziny i w ten sposób ograniczy jego swobodę , to faktycznie powali go z nóg. A może pochylmy się nad bezpieczeństwem tej podróży i kto to bezpieczeństwo rozwala bo chyba nie ten , którego tak dosadnie opisałeś. A tak na boku to ludzie są dla Schengen , czy Schengen jest dla ludzi? Czy instytucje są po to by „straszyć” ludzi czy po to by służyć ludziom . Zaraz powiesz , że dla ludzi ale…. . No właśnie zawsze to ale . Jak słyszę co się dzieje w innych stolicach europy to zastanawiam się nad sensem i bezpieczeństwem podróżowania i to jest myślę problem , bo póki co Schengen nie przeszkadza „nieproszonym gościom” przybywać i przy okazji siać zamęt w Europie. I kto tu rozwala Schengen?