Strażacy nie mogli dojechać do pożaru. Zablokowała ich brama

Strażacy nie mogli dojechać do pożaru. Zablokowała ich brama 16

Mogłoby się wydawać, że dwie czy trzy minuty to niezbyt długo. Jednak w przypadku ratowania ludzkiego życia, zdrowia, czy mienia może mieć ogromne znaczenie.

Wczoraj chwilę przed godziną 23 zawyła syrena alarmowa. Strażacy otrzymali sygnał, że pali się sadza w przewodzie kominowym domu jednorodzinnego w miejscowości Wygoda. Ochotnicy z OSP KSRG Janów Podlaski natychmiast ruszyli na pomoc, jednak po drodze pojawił się niemały problem.

Strażacy by dotrzeć na miejsce musieli przejechać przez główną drogę, która prowadzi przez teren stadniny. – Wjazd do miejscowości blokowała brama wjazdowa na Stadninę Koni Arabskich. Była zamknięta. Straciliśmy cenny czas – tłumaczą strażacy z janowskiej OSP.

Jak wiadomo, pożar sadzy nie jest błahą sprawą. Może on spowodować pęknięcie komina i przeniesienie się ognia do wnętrza pomieszczenia. Strażacy czekali pod bramą minutę, dwie, trzy… w końcu ktoś ją otworzył. Najprawdopodobniej zrobił to stróż, który w nocy patroluje teren janowskiej stadniny.

Choć do miejscowości, w której doszło do pożaru prowadzi jeszcze jedna trasa, jest ona zupełnie nieprzejezdna, zniszczona przez ciężki sprzęt. Dlatego jedyną drogą, która mogła doprowadzić strażaków na miejsce zdarzenia, była ta wiodąca przez stadninę.

Gdy strażakom udało się dostać na miejsce, mogli rozpocząć akcję. – Działania polegały na ugaszeniu sadzy proszkiem. Jednocześnie z uwagi na obecność tlenku węgla w mieszkaniu ewakuowano matkę wraz z trójką dzieci. Lokatorzy nie skarżyli się na możliwość zatrucia – mówi mł. bryg. Mirosław Byszuk, rzecznik prasowy KM PSP w Białej Podlaskiej. Każda z osób została przebadana przez pogotowie ratunkowe. Ich życiu nie zagrażało niebezpieczeństwo.

Udostępnij!

Komentarze: 0

Twój E-mail nie zostanie opublikowany. Pola obowiązkowe zostały oznaczone *