Tymi słowami podsumował kampanię i wybory Dariusz Stefaniuk u boku Adama Chodzińskiego i Henryka Grodeckiego. Tłumaczył też różnicę między sondażem IBRIS, a danymi PKW.
Dzisiaj (22 października) Dariusz Stefaniuk podsumował przebieg wyborów i kampanii.
- Jesteśmy po pierwszej turze wyborów. Jest to historyczny wynik. W pierwszej turze nigdy tyle prezydent głosów nie dostał. Przekroczyliśmy cyfrę 10 tysięcy głosów - mówił Dariusz Stefaniuk, kandydat na prezydenta Białej Podlaskiej.
Jak twierdził - każdy chce wygrać. Cieszy się też, że koalicyjny komitet PiS zaskarbił sobie głosy mieszkańców. Zarówno on jak i inni członkowie partii liczą na utrzymanie ilość mandatów w radzie lub jej zwiększenie.
Został także zapytany o różnicę między sondażem przeprowadzonym przez firmę IBRIS na zlecenie jednej z lokalnych telewizji, a faktyczną ilością głosów. W sondażu tej firmy na Stefaniuka miało zagłosować 49,7 procent mieszkańców, a na Michała Litwiniuka zaledwie 17,5 procenta. PKW podaje jednak, że na Dariusza Stefaniuka zagłosowało o 6 procent mniej mieszkańców, a na Litwiniuka o ponad 15 procent więcej niż zakładał sondaż IBRIS.
- Ciężko mi wyjaśnić tą różnicę. Sondaż robiła pracownia IBRIS na zlecenie TV Wschód. Ja w tym sondażu praktycznie dobiłem do tej granicy. Ciężko mi powiedzieć czy ktoś był niedoszacowany w sondażu - tłumaczył Dariusz Stefaniuk.
Przyznał, że nie liczy na poparcie któregokolwiek z kontrkandydatów w drugiej turze. - Ja nie rozdaje stanowisk przed zakończeniem wyborów samorządowych - podkreślał Stefaniuk.
Przypomnijmy jednak, że cztery lata temu przed drugą turą wyborów propozycję stanowiska wiceprezydenta otrzymał Adam Chodziński, a Igor Dzikiewicz po wyborach pracę w Zakładzie Gospodarki Lokalowej.
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!