Reklama

Uciekał przed bombardowaniem. Zaklimatyzował się w Polsce i chciałby tu zostać

Sani trafił do Polski po bardzo długiej i wyczerpującej podróży. Szukał bezpiecznego miejsca do życia z dala od bombardowanego przez talibów Afganistanu i znalazł je w placówce opiekuńczej w Janowie Podlaskim. Wkrótce ukończy 18 rok życia i będzie musiał radzić sobie sam. W związku z tym stowarzyszenie próbuje pomóc mu w rozpoczęciu nowej drogi życia.

Stowarzyszenie Przyjaciół Domu Dziecka w Komarnie opublikowało na swojej stronie apel o pomoc dla młodego Afgańczyka, podopiecznego Placówki Opiekuńczo-Wychowawczej w Janowie Podlaskim. W styczniu skończy on 18 rok życia i będzie musiał opuścić placówkę oraz rozpocząć samodzielne życie. W związku z tym stowarzyszenie poszukuje mu stałej pracy oraz mieszkania do wynajęcia.

Młody Afgańczyk został umieszczony w janowskiej placówce decyzją sądu. - Do Polski dostał się w naczepie tira po bardzo długiej  podróży bez jedzenia i picia.  Mieszkając w Afganistanie  podczas jednego z wielu  bombardowań przeprowadzanych  przez talibów  został ranny. Do dziś ma blizny, które są dowodem jego bardzo trudnego dzieciństwa. Nigdy nie chodził do szkoły.  Uciekając przed wojną nielegalnie musiał przekroczyć wiele granic. W październiku 2020r., zatrzymany  został na terenie powiatu bialskiego przez straż graniczną. Na czas unormowania sytuacji prawnej został umieszczony w Placówce Opiekuńczo-Wychowawczej w Janowie Podlaskim. - czytamy w apelu.

Reklama

Tanha, nazywany też Sani dał się poznać pracownikom placówki jako osoba pomocna, odnosząca się z szacunkiem do innych ludzi i szanująca tradycje i święta obchodzone w Polsce. We wrześniu otrzymał kartę pobytu w kraju.

- Sani chciałby  zostać w Polsce i podjąć pracę. Jak mówi żadnej pracy fizycznej się nie boi, przyjmie każdą propozycję. Na razie problemem jest jeszcze  bariera językowa. Jednak i to jest w stanie pokonać ucząc się języka. Będąc już w placówce szybko się zaaklimatyzował został zaakceptowany przez rówieśników. Sani nie ma tu żadnej rodziny ani bliskich osób którzy mogliby mu pomóc. Mimo, iż posiada Kartę Pobytu w Polsce nadal jest niepewny swojej przyszłości. - pisze stowarzyszenie.

Reklama

Osoby, które chciałyby pomóc mogą kontaktować się z Centrum Administracyjnym Placówek Opiekuńczo-Wychowawczych w Maniach pod numerem 502 503 051 lub z Placówką Opiekuńczo-Wychowawczą w Janowie Podlaskim pod numerem 83 341 32 58.

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo bp24.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości