Woźnica przyjechał do punku odbioru odpadów. Pracownik zgłosił jednak policjantom, że woźnica jest pijany i nie przyjął przywiezionych przez niego rzeczy. 38-latek postanowił się ich pozbyć bez względu na to.
W sobotę (27 lutego) dyżurny bialskiej komendy policji otrzymał zgłoszenie dotyczące pijanego woźnicy. - Z relacji zgłaszającego wynikało, że mężczyzna przyjechał zaprzęgiem konnym do punktu odpadów komunalnych, jednak jest pod wyraźnym działaniem alkoholu. Dodatkowo mężczyzna pił alkohol również w obecności zgłaszającego. - informuje komisarz Barbara Salczyńska-Pyrchla, oficer prasowy.
W momencie, gdy woźnica dowiedział się, że nie będzie mógł pozostawić tam przywiezionych wersalek i płyt meblowych, postanowił się ich pozbyć bez zgody. Wyrzucił je przy budynku gospodarczym, w którym znajduje się punkt odbioru odpadów.
Dyżurny policji zadysponował na miejsce policjantów z Janowa Podlaskiego. - Funkcjonariusze zauważyli zaprzęg konny i woźnicę, gdy ten wyjeżdżał z miejsca interwencji. Mężczyzna zatrzymany został do kontroli. Wówczas potwierdziły się informacje przekazane przez zgłaszającego. Siedzący na wozie mężczyzna był kompletnie pijany. Urządzenie wykazało ponad trzy promile alkoholu w jego organizmie.
Po wykonanych czynnościach 38-letni woźnica z Rokitna został zwolniony, a zwierze z zaprzęgiem przekazane pod opiekę jego trzeźwemu znajomemu. Za prowadzenie zaprzęgu konnego w stanie nietrzeźwości grozi mu kara aresztu lub grzywny.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!