Bialczanka rozmawiała z osobami podającymi się za pracowników banku. Zainstalował aplikację, dzięki której oszuści ukradli jej 30 tysięcy, a dodatkowo wzięli na nią kredyt.
W piątek (25 czerwca) do policjantów zgłosiła się bialczanka, która została oszukana przez osobę podającą się za pracownika banku. - Pokrzywdzona oświadczyła, że na jej numer telefonu zadzwonił mężczyzna przedstawiający się za pracownika działu technicznego obsługi banków do spraw wyłudzeń z kont bankowych. Powiedział, że w Sopocie doszło do próby wyłudzenia pieniędzy z jej konta. Na zakończenie rozmowy nieznajomy oświadczył, że w ciągu godziny zadzwoni do niej w tej sprawie pracownik banku. - wyjaśnia komisarz Barbara Salczyńska-Pyrchla, oficer prasowy komendy policji w Białej Podlaskiej.
Po chwili z kobietą skontaktował się inny mężczyzna, który również podawał się za pracownika tego banku. Namówił kobietę, by zainstalowała na swoim telefonie aplikację, która rzekomo miała blokować wszelki dostęp do bankowości internetowej. W efekcie bialczanka zainstalowała na swoim smartfonie program do zdalnej obsługi.
- W trakcie rozmowy mężczyzna prosił, by pokrzywdzona wysyłała mu sms-y, które otrzymuje na swój telefon z dopiskiem nie popieram. Przez cały czas twierdził, że zdalnie skanuje telefon kobiety znajdując tam wirusy. Nawet, gdy pokrzywdzona zauważyła, że z jej konta „znikają” środki nieznajomy zapewniał ją, że wrócą one na konto. Dopiero, gdy po zakończonej rozmowie pokrzywdzona sprawdziła stan swojego konta, zauważyła, że sprawcy wzięli na jej dane kredyt. - dodaje Salczyńska-Pyrchla.
Kobieta straciła ze swojego konta 30 tysięcy złotych.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!