13 października w siedzibie Stacji Pogotowia Ratunkowego SPZOZ w Białej Podlaskiej odbyła się uroczystość z okazji Dnia Ratownictwa Medycznego.
Na obchodach święta ratowników medycznych przybyło wielu znaczących gości. Na specjalnie przygotowanych audytorium na placu przy ulicy Warszawskiej 20 zasiedli politycy, reprezentanci służb mundurowych, księża czy wójtowie bialskich gmin. W programie wydarzenia znalazło się między innymi poświęcenie nowych ambulansów, przekazanie sztandaru bialskiej stacji pogotowia oraz symboliczne wbijanie gwoździ na pamiątkowej tablicy. Pomiędzy przemówieniami odbyła się także projekcja kilku filmów krótkometrażowych o ratownictwie medycznym oraz prezentacja projektu „Osiedle przyjazne służbom ratunkowym".
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Żeby to jeszcze bezinteresowne było to bym to przełknął ale nie lubię lansu. Wile osób nie wnosi nic istotnego do faktu przekazania karetek a jedynie stanowi grupę kolesi wzajemnej adoracji . Taki nadleśniczy to jest od gospodarki leśnej . Ten wereszczaty zastępca wójta ze Sławatycz niezbędny dla zapewnienie quorum i wypełnienia luk w przestrzeni obiektywu , utrzymywany ze środków podatników Sławatycz co ma wspólnego z ta uroczystością ? Chyba tyle że jak zachoruje to może wezwać karetkę . Ale to my wszyscy podobnie mamy
Wszystko super pięknie. A realia są zupełnie inne. Placówki ratownictwa w miejscowościach mniejszych niż Biała Podlaska są obsadzone dyżurami ratowników bez dyżuru lekarza. To ratownik- pan i władca decyduje czy karetka pojedzie do wezwania czy nie. Bo np. wezwanie do dziecka dwuletniego z wysypką, pokrzywką spotkało się z odmową przyjazdu. A w nocy była duszność, bąble na całym ciele. Matka była zmuszona pojechać 40 km do szpitala, gdzie było przyjęte na oddział w trybie pilnym, zagrożenia życia !!! Inny kwiatek- wezwanie do bólu w klatce piersiowej, wysokiego ciśnienia. Również odmowa przyjazdu. Za ok. 3 godz. powtórne wezwanie- okazało się, że zawał (mężczyzna młody ok. 40 lat). A ile jest takich przypadków których nikt nie zgłasza- starsze osoby się boją. Może z okazji tego święta warto przemyśleć, że nie jestem panem i władcą, bogiem , który robi co chce. Poza tym decyzja do kogo pojedzie karetka a do kogo nie, powinna zależeć nie tylko od dyżurujących ratowników, którym telefon wezwania przerywa .......błogi spokój.
Coś słabo zorientowana jesteś, to nie ratownik decyduje do kogo pojedzie a do kogo nie tylko dyspozytor (w Lublinie). Ratownik dostaje wezwanie od dyspozytora i musi pojechać i nie ma żadnej dyskusji. Zespoły wyjazdowe pogotowia i dyspozytorzy to dwie zupełnie różne instytucje.
Kasa , kasa , ...... , człowieka łatwo kupić , wmówić mu że robi dobrze, obiecać jakiś awans, podzielić - ty jesteś lepszy oni gorsi ..... ale takie "budowle" kiedyś padają . Dom budowany na piasku a nie skale zawsze w końcu runie , szczególnie kiedy nadejdą czasy próby i nie chodzi tu o jakąś apokalipse ale jak to mówią nic nie trwa wiecznie. Jest tak, że stwórca jak pokerzysta zechce sprawdzać twoje intencje , deklaracje , briefingi , przemówienia, obietnice oraz prawdziwe zamiary, odkryć twoje intencje i powie sprawdzam. Dobrze kiedy masz czas na zmianę postępowania ale jak okaże się, że zmarnowałeś 3/4 życia , najlepszy czas podążając za tymi, którzy stwarzali tylko pozory i kupowali wszystko i wszystkich za mamonę , to kac moralny może być trudny do zniesienia , szczególnie jak znajdą się tacy , którzy ci o tym przypomną.
StachuJones- widzę, że poruszyłam bardzo drażliwy temat. A zorientowana jestem bardzo dobrze.
Żeby to jeszcze bezinteresowne było to bym to przełknął ale nie lubię lansu. Wile osób nie wnosi nic istotnego do faktu przekazania karetek a jedynie stanowi grupę kolesi wzajemnej adoracji . Taki nadleśniczy to jest od gospodarki leśnej . Ten wereszczaty zastępca wójta ze Sławatycz niezbędny dla zapewnienie quorum i wypełnienia luk w przestrzeni obiektywu , utrzymywany ze środków podatników Sławatycz co ma wspólnego z ta uroczystością ? Chyba tyle że jak zachoruje to może wezwać karetkę . Ale to my wszyscy podobnie mamy
Wszystko super pięknie. A realia są zupełnie inne. Placówki ratownictwa w miejscowościach mniejszych niż Biała Podlaska są obsadzone dyżurami ratowników bez dyżuru lekarza. To ratownik- pan i władca decyduje czy karetka pojedzie do wezwania czy nie. Bo np. wezwanie do dziecka dwuletniego z wysypką, pokrzywką spotkało się z odmową przyjazdu. A w nocy była duszność, bąble na całym ciele. Matka była zmuszona pojechać 40 km do szpitala, gdzie było przyjęte na oddział w trybie pilnym, zagrożenia życia !!! Inny kwiatek- wezwanie do bólu w klatce piersiowej, wysokiego ciśnienia. Również odmowa przyjazdu. Za ok. 3 godz. powtórne wezwanie- okazało się, że zawał (mężczyzna młody ok. 40 lat). A ile jest takich przypadków których nikt nie zgłasza- starsze osoby się boją. Może z okazji tego święta warto przemyśleć, że nie jestem panem i władcą, bogiem , który robi co chce. Poza tym decyzja do kogo pojedzie karetka a do kogo nie, powinna zależeć nie tylko od dyżurujących ratowników, którym telefon wezwania przerywa .......błogi spokój.
Coś słabo zorientowana jesteś, to nie ratownik decyduje do kogo pojedzie a do kogo nie tylko dyspozytor (w Lublinie). Ratownik dostaje wezwanie od dyspozytora i musi pojechać i nie ma żadnej dyskusji. Zespoły wyjazdowe pogotowia i dyspozytorzy to dwie zupełnie różne instytucje.