Co wydarzyło się w zamkniętym mieszkaniu przy ulicy Kordiana? To pytanie zadają sobie śledczy po tym, jak strażacy odkryli zwłoki 72-latki. Pożar, który wybuchł w lokalu, nie został wcześniej zauważony przez sąsiadów, ponieważ zgasł samoczynnie z powodu braku tlenu. Sprawę bada policja pod nadzorem prokuratury.
Zgłoszenie brzmiało rutynowo – prośba o pomoc w dotarciu do osoby, z którą od doby nie było kontaktu. Rzeczywistość, którą zastali ratownicy w bloku przy ulicy Kordiana w Międzyrzecu Podlaskim, okazała się jednak dramatyczna. W wyniku zdarzenia śmierć poniosła 72-letnia kobieta.
Do zdarzenia doszło we wtorek, 25 listopada 2025 roku. O godzinie 19:16 do Stanowiska Kierowania Komendanta Miejskiego wpłynęło zawiadomienie dotyczące starszej kobiety, która od poprzedniego dnia nie dawała znaku życia.
Po przybyciu na miejsce i siłowym wejściu do lokalu, strażacy stwierdzili, że wewnątrz doszło do pożaru. Zjawisko miało specyficzny przebieg – ogień ugasł samoczynnie na skutek wypalenia się tlenu w szczelnie zamkniętym pomieszczeniu. Tego typu pożary są szczególnie niebezpieczne, gdyż często pozostają niezauważone przez otoczenie do momentu otwarcia drzwi.
Podczas przeszukiwania zadymionych pomieszczeń, w łazience odnaleziono 72-letnią lokatorkę. Niestety, na ratunek było za późno – kobieta nie wykazywała oznak życia, a przybyli na miejsce ratownicy stwierdzili pewne oznaki śmierci.
W akcji brały udział dwa zastępy straży pożarnej: jeden z Jednostki Ratowniczo-Gaśniczej (3 strażaków) oraz jeden z Ochotniczej Straży Pożarnej (8 strażaków). Działania trwały niespełna godzinę i zakończyły się o 20:09.
Ratownicy zabezpieczyli miejsce zdarzenia i przewietrzyli lokal. Aby wykluczyć zagrożenie dla pozostałych mieszkańców bloku, strażacy użyli specjalistycznego sprzętu: kamera termowizyjna posłużyła do sprawdzenia mieszkania pod kątem ukrytych zarzewi ognia, mierniki wielogazowe monitorowały stężenie niebezpiecznych substancji w powietrzu.
Pomiary wykonane zarówno w mieszkaniu ofiary, jak i na klatce schodowej oraz w lokalach sąsiednich nie wykazały obecności niebezpiecznych gazów (wskazanie 0 ppm), co pozwoliło na bezpieczny powrót sąsiadów do swoich domów.
Straty materialne w wyniku pożaru oszacowano wstępnie na około 50 tysięcy złotych. Przyczyna wybuchu ognia na ten moment pozostaje nieznana. Czynności wyjaśniające w tej sprawie prowadzi policja pod ścisłym nadzorem prokuratora.
To smutne zdarzenie jest przypomnieniem o konieczności sąsiedzkiej czujności, zwłaszcza w okresie jesienno-zimowym, oraz o tym, jak ważne jest monitorowanie bezpieczeństwa osób starszych mieszkających samotnie.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze