Reklama

Groźny pożar w Małaszewiczach. Samozapalenie 300 ton pelletu na terenie PKP Cargo

W środowe popołudnie, 27 maja, na terenie placu składowego PKP Cargo w Małaszewiczach wybuchł poważny pożar, w którym ogień zajął gigantyczną hałdę pelletu o wadze około 300 ton. Do walki z żywiołem natychmiast skierowano potężne siły ratownicze, składające się z 13 pojazdów pożarniczych oraz blisko 50 strażaków.

Do dramatycznego zdarzenia doszło około godziny 14:30. Strażacy otrzymali zgłoszenie o gęstym dymie unoszącym się nad placem składowym w Małaszewiczach. Po przybyciu na miejsce pierwszych zastępów ochrony przeciwpożarowej i przeprowadzeniu natychmiastowego rozpoznania potwierdził się czarny scenariusz – ogniem objęta była część potężnego składowiska pelletu. Łączną wagę palącej się biomasy oszacowano na około 300 ton, co stwarzało ogromne zagrożenie szybkiego rozprzestrzenienia się pożaru na sąsiednie sektory.

Reklama

​Sytuacja była o tyle niebezpieczna, że w bezpośrednim sąsiedztwie szalejącego ognia znajdowało się składowisko nawozu wieloskładnikowego, spakowanego w worki typu „big bag” o łącznej masie około 150 ton. Strażacy musieli działać dwutorowo. Aby opanować żywioł, podano aż sześć prądów wody w bezpośrednim natarciu na palący się pellet, a równolegle utworzono silne linie obronne, których zadaniem było chłodzenie i ochrona zagrożonego transportu chemicznego przed nagrzaniem i ewentualną eksplozją.

​W trakcie akcji dowodzący operacją napotkali poważny problem logistyczny – lokalna sieć wodociągowa wykazywała zbyt słabą wydajność, by zapewnić ciągłość podawania wody. Kierujący działaniami ratowniczymi podjął natychmiastową decyzję o zażądaniu dodatkowych sił i środków (SIS). Zorganizowano system dowożenia wody do pożaru z sieci hydrantowych zlokalizowanych w sąsiednich miejscowościach. Nieocenioną pomoc okazał również zarządca placu składowego PKP Cargo, który błyskawicznie skierował do dyspozycji strażaków ciężki sprzęt specjalistyczny: potężny dźwig Atlas oraz dwie ładowarki przegubowe. Maszyny te posłużyły do sukcesywnego przesypywania tlącej się hałdy w bezpieczne miejsce, gdzie każda warstwa była natychmiast dokładnie przelewana wodą.

Reklama

​Według oficjalnego komunikatu młodszego kapitana Marcina Kazimierczaka, Zastępcy Oficera Prasowego Komendanta Miejskiego Państwowej Straży Pożarnej w Białej Podlaskiej, cała skomplikowana akcja ratowniczo-gaśnicza trwała nieprzerwanie przez 5 godzin. Wstępne straty materialne powstałe w wyniku działania ognia oszacowano na około 40 tysięcy złotych. Dochodzenie pożarowe wykazało jednoznacznie, że w tym przypadku nie doszło do celowego podpalenia ani błędu człowieka – bezpośrednią przyczyną wybuchu ognia było naturalne, samozapalenie biologiczne składowanego materiału.

Reklama

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Źródło: KM PSP Biała Podlaska
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo bp24.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości