W minioną środę w Dziale Wiedzy o Regionie Miejskiej Biblioteki Publicznej w Białej Podlaskiej odbyła się rozmowa z Agnieszką Syską. W ramach 38. Podlaskich Spotkań Literackich poetka, tłumaczka i fotografka opowiedziała o swoim dzieciństwie, intrygujących życiowych perypetiach czy fascynacji kulturą żydowską.
Agnieszka Syska mieszka w Warszawie, jednak swoje pierwsze sześć lat życia spędziła w Międzyrzecu Podlaskim. Studiowała na Katedrze Teologii Misji Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego. Pisze wiersze i poematy, sentencje i przysłowia. Jest autorką przekładów i parafraz utworów poetyckich, a także autorką komentarzy do Starego i Nowego Testamentu. Należy do Stowarzyszenia Pisarzy Polskich Oddział Warszawa. Wydała ponad dwadzieścia własnych książek poetyckich, m.in. „Krzyk przedświatów”, „Jego usta mają rogi”, „Śpiewała młoda prawda”, „Stworzony z prawiersza”, „Wszechzdumiewało go”, „Na ogród gorejący”, „Poznamy się po stopach”, „Abecadło strzegło”, „Drzewu różę kradnę” (trzy księgi) i in. Jest też autorką przekładów wierszy, m.in. z języka czarnogórskiego Slobodana Vukanovića, z języka serbskiego Momčilo Nastasijevića. Utwory Agnieszki Syski drukowane były w polskich periodykach literackich, takich jak: Odra, Twórczość, Tekstualia, Akant, Podgląd oraz w czasopismach zagranicznych w Czarnogórze, Serbii i Chorwacji.
To tylko niektóre aspekty z bardzo bogatej działalności pisarki. Podczas spotkania Syska wspominała także o swojej pracy jako sekretarka pewnego egzorcysty i o ciekawych dokumentacjach, do których miała dostęp i które — na życzenie pracodawcy — niestety się nie zachowały. Obecni mogli posłuchać też o beztroskich latach dzieciństwa na Lubelszczyźnie i dorastaniu w wierze katolickiej, której, mimo fascynacji judaizmem autorka się nie wyrzekła. U mnie są jakby dwa płuca – opisywała swoją duchowość, przyznając też, że czuję, jakby miała także dwie ojczyzny: tutaj i w Izraelu. Autorka ze szczerością przyznała, że podczas swoich rozmów z Bogiem modli się wyłącznie o Żydów, czasem o Liban. Z kolei w swoich licznych tłumaczeniach chciała oddać głos kobietom Starego Testamentu, chociażby dlatego, że identyfikuje się z biblijną Sarą. Każdy artysta musi być prorokiem, uważam – oświadczyła, precyzując swoją myśl, że sztuka powinna wyprzedać rzeczywistość. Na koniec obecni mogli posłuchać przekładu Psalmu 119 przeczytanego przez samą gościni bialskiej biblioteki.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze