33-latka dała się oszukać przez telefon. Podejrzeń nabrała dopiero kiedy zadzwoniła na infolinię swojego banku i dowiedziała się, że z jej konta zniknęło kilka tysięcy złotych. Sprawą zajmuje się policja.
Wczoraj (15 listopada) do międzyrzeckiego komisariatu policji zgłosiła się 33-letnia mieszkanka tego miasta. Tłumaczyła policjantom, że została oszukana przez mężczyznę podającego się za pracownika biura Departamentu Danych Osobowych. Sprawca zadzwonił do kobiety i zapytał czy tego dnia wykonywała jakieś przelewy. Kiedy zaprzeczyła oświadczył, że w takim wypadku doszło do włamania na jej konto bankowe. Dodał, że istnieje szansa zablokowania wykonanego przelewu, ale niezbędna do jest instalacja aplikacji do zdalnej obsługi komputera.
33-latka uwierzyła swojemu rozmówcy i postępowała zgodnie z jego wskazówkami. Oszust oświadczył kobiecie, że reklamacja została uznana, ale przez następne kilka godzin nie można logować się na konto.
- Kiedy zgłaszająca nabrała podejrzeń co do tożsamości rozmówcy skontaktowała się z infolinią swojego banku. Tam dowiedziała się, ze została oszukana. Sprawca zaciągnął na nią kredyt, który przelał razem z posiadaną przez nią gotówką na inny rachunek. W efekcie kobieta straciła ponad 6,5 tysiąca złotych. Wówczas sprawę zgłosiła międzyrzeckim funkcjonariuszom. - wyjaśnia kom. Barbara Salczyńska-Pyrchla, oficer prasowy.
Policjanci apelują o rozwagę podczas wykonywania operacji bankowych przez internet i czujność podczas rozmów z nieznajomymi. Pracownicy banków i innych instytucji finansowych nigdy nie proszą o instalację oprogramowania do zdalnej obsługi komputera czy smartfonu.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze