Reklama

Suzafon, rower i pomaganie. Piotr Wróbel o niezwykłej akcji „Suzafony na pomniki”

24 czerwca rozmawialiśmy z Piotrem Wróblem- kompozytorem, puzonistą, tubistą, suzafonistą, liderem zespołu Brass Federacja oraz pomysłodawcą niezwykłej akcji charytatywnej „Suzafony na pomniki”. W ramach projektu artysta przemierza Polskę na rowerze poziomym, przewożąc suzafon i zakładając go na napotkane po drodze pomniki. Każdej fotografii towarzyszy fantazyjna historia, a całe przedsięwzięcie służy zbieraniu środków na cele charytatywne.

Tegoroczna odsłona projektu prowadzi go trasą z Warszawy do Terespola, a jej celem jest wsparcie Placówki Opiekuńczo-Wychowawczej w Komarnie (gmina Konstantynów). O trwającej wyprawie, inspiracjach i sile pasji opowiedział w rozmowie z naszą redakcją. 

Piotr Wróbel to postać doskonale znana w środowisku muzycznym. Urodzony w 1977 roku w Warszawie kompozytor, aranżer i instrumentalista ukończył z wyróżnieniem Akademię Muzyczną im. Fryderyka Chopina w Warszawie oraz Akademię Muzyczną w Katowicach. Jest laureatem licznych nagród kompozytorskich, autorem koncertów, utworów symfonicznych i jazzowych, a także twórcą pierwszego na świecie Koncertu na suzafon i orkiestrę symfoniczną (stypendium MKiDN, 2020). Od lat prowadzi również działalność organizacyjną i społeczną, a jego akcja „Suzafony na pomniki” została dostrzeżona przez media w całej Polsce. 

Reklama

Skąd pomysł na taką akcję? Z Warszawy do Terespola, rowerem, z instrumentem i pomnikami? 

- Ten pomysł ma już kilka lat- narodził się w czasie pandemicznej nudy, kiedy wszyscy muzycy byli “uwięzieni” w domach, nie mogliśmy grać koncertów ani spotykać się na próbach. Ja komponowałem wtedy Koncert na suzafon i orkiestrę, na który otrzymałem stypendium Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego. Mieszkam koło pomnika Marii Skłodowskiej-Curie w Warszawie na Nowym Mieście. Przechodząc obok niego któregoś razu, zadarłem głowę do góry i stwierdziłem, że przecież na nim znakomicie będzie leżał suzafon. Suzafon jest dużym instrumentem dętym blaszanym, rodzajem tuby. Kiedy się go założy, on sam spoczywa na ramionach grającego. Jeśli pomnik ma ludzkie rozmiary, to zazwyczaj pasuje do niego idealnie. A takim właśnie pomnikiem jest pomnik Marii Skłodowskiej-Curie na Nowym Mieście w Warszawie. To był pierwszy pomnik, tuż pod domem, który sfotografowałem. Ponieważ bardzo lubię rower, właściwie od zawsze, od dzieciństwa, stwierdziłem, że można połączyć suzafon i rower i wyruszyć w Polskę [...] Oraz zakładać ten suzafon na wybrane pomniki, które się do tego nadają. 

Reklama

Jak przebiega tegoroczna wyprawa? 

- Wyprawa tak naprawdę jeszcze trwa, chociaż jeśli chodzi o pomniki, to dzisiaj było bardzo obficie w Białej Podlaskiej- aż trzy pomniki, z czego jestem bardzo zadowolony. Wybieram się jeszcze do Komarna, czyli do dzieci, na których wakacje zbieram. I finałowo do Terespola, który jest punktem wieńczącym podróż, skąd wracam już pociągiem do Warszawy. Wczoraj byłem w Siedlcach, dzisiaj w Białej Podlaskiej, jutro Komarno, Janów Podlaski i Terespol. Także już taki finisz, można powiedzieć. Na czym ubolewam. 

Reklama

Jak akcja stała się przedsięwzięciem charytatywnym? 

- Stwierdziłem, że skoro ruszę już w świat rowerem z suzafonem, to można zrobić akcję, w której ludzie będą mi kibicowali i będą dopingować wpłacanymi pieniędzmi na jakiś cel. Pierwszym celem było Schronisko dla Koni TARA, kiedy jechałem do Zielonej Góry. Potem była wycieczka do Sopotu (Pogotowie dla Zwierząt), następnie do Olsztyna, gdzie zbierałem na Ośrodek Rehabilitacji Ptaków Drapieżnych. Później jechałem do Białegostoku, gdzie zbierałem na budowę szkoły dla niepełnosprawnych. Każda wyprawa ma swój cel- zawsze potrzebny i zawsze wybierany w połączeniu z kierunkiem wyprawy. Dlatego też jutro odwiedzę Komarno i zobaczę dzieciaki, dla których zbieram na wakacje. 

Reklama

Jak wygląda zbiórka? 

- Jest uruchomiona zrzutka, która jest podlinkowana pod Facebooka i Instagrama-https://zrzutka.pl/arsucz. Tam jest link i można wpłacać na tę zbiórkę. Są atrakcyjne nagrody- lekcja gry na suzafonie, lekcja jazdy na rowerze poziomym, pocztówka z Terespola, Janowa Podlaskiego, a także najnowsza płyta Brass Federacji. W tym roku jest nawet nagroda, że pójdę do fryzjera, bo mam trochę zapuszczone włosy. Jeśli ktoś wpłaci 699 zł, to w trakcie pracy znajdę fryzjera i zrobię z tego relację [...] Także tych nagród jest kilka. 

Reklama

Zbiórka potrwa do 1 lipca. 

Jak wygląda organizacja takiego przedsięwzięcia? 

- Najpierw trzeba wybrać termin- taki, kiedy nie mam koncertów, prób ani innych zobowiązań, co nie jest czasem proste. W tym roku udało się dopiero pod koniec czerwca. Z reguły jeździłem na przełomie maja i czerwca. Trzeba potem usiąść do Internetu i sprawdzić, jakie są interesujące pomniki na trasie, żeby odpowiednio zaplanować podróż. W tej edycji odwiedziłem Sulejówek, gdzie był pomnik Piłsudskiego, potem Siedlce, gdzie był Żeromski i Aleksandra Ogińska, a teraz Biała Podlaska. 

Reklama

Które pomniki odwiedził w Białej Podlaskiej? 

- Najpierw był pomnik Ignacego Kraszewskiego na Placu Wolności, potem Bogusław Kaczyński w parku, a na końcu, dzięki bardzo sympatycznym ludziom, których spotkałem, dowiedziałem się o pomniku Lecha i Marii Kaczyńskich. Nie wiedziałem wcześniej, że tam jest. Teraz stoję pod nimi i, szczerze mówiąc, na Lecha i Marię suzafon wszedł znakomicie. Podejrzewam, że zdjęcie będzie ciekawe. 

Jak reagują ludzie, gdy spotykają Pana na trasie? 

- Generalnie reagują pozytywnie. Trącają się, robią zdjęcia, mówią “ALE TRĄBA!”, patrzą i idą dalej. Ale właśnie o to chodzi- żeby człowiek, który wiele razy przechodzi obok tego samego pomnika, spojrzał na niego jeszcze raz, w inny sposób. 

Reklama

Skąd fascynacja suzafonem? 

- Jestem puzonistą i zacząłem uczyć się gry na tubie. A jeśli ktoś potrafi grać na puzonie, to tuba nie jest czymś całkowicie nowym. Suzafon jest w zasadzie tym samym co tuba- jeśli chodzi o zadęcie i pracę wentyli. 

Dlaczego tym razem pomoc trafia do Komarna? 

- Zawsze szukam celu geograficznie- tak, żeby móc odwiedzić miejsce, na które zbieram. Tym razem trafiłem na Dom Dziecka w Komarnie. Zadzwoniłem do dyrektora i bardzo entuzjastycznie zareagował i się zgodził. Wakacje są dużym kosztem, więc każde wsparcie pomaga dzieciom wyjechać. 

Reklama

Czym są dla Pana te wyprawy? 

- To przede wszystkim odskocznia od rzeczywistości koncertowej i zawodowej. Staję się performerem, który musi być też sportowcem- bo to wysiłek fizyczny, żeby przewieźć suzafon i przejechać tyle kilometrów na rowerze. Spotykam ludzi, poznaję miejscowości, gram na suzafonie i pokazuję ten instrument. Można powiedzieć, że go propaguję. To jest wielopoziomowe: sportowe, artystyczne, edukacyjne i poznawcze. 

Czy podróże inspirują do tworzenia? 

- Tak- inspirują do życia. Człowiek myśli o tym, co chciałby zrobić, co kiedyś chciał zrobić, a nie zrobił albo wpada na nowe pomysły. To nie są tylko pomysły muzyczne, ale też życiowe. Kiedy jedzie się samemu, ma się spokój i można wszystko poukładać sobie w głowie. 

Reklama

Jakie są dalsze plany? 

- Chcę zwiedzić w ten sposób większość miast Polski. W przyszłym roku planuję Lublin–Zamość, potem Przemyśl, dalej Tarnobrzeg, Rzeszów, Kraków- idę jak wskazówki zegara. Myślę też o Opolu i Jeleniej Górze. A z zagranicy- Wiedeń jest miastem pomników, więc bardzo chciałbym tam pojechać, choć trzeba by było spędzić tam kilka dni. Byłem już rowerem w Wiedniu, 100 kilometrów od Stambułu, na Litwie, Łotwie, w Estonii, Norwegii i Szwecji. Teraz jeżdżę na rowerze poziomym z suzafonem i na nowo odkrywam Polskę.  

Reklama

Za co kocha Pan rower? 

- Za niezależność i wolność. To ja decyduję, dokąd jadę i kiedy się zatrzymuję, jest się niezależnym od cen paliwa. Na rowerze można wjechać praktycznie wszędzie i być bliżej otoczenia. Tempo przemieszczania się też jest dość zadowalające- 100 km dziennie robi robotę, szybciej niż na piechotę (śmiech). Samochód daje inne warunki- tu trzeba zmierzyć się z pogodą i temperaturą, co jest częścią tej przygody. 

Dlaczego warto mieć pasję? 

- Pięknie jest wstać rano i wiedzieć, co chce się robić. Warto znaleźć coś, co daje radość i satysfakcję. Wtedy człowiek wie, że każdy dzień ma sens i że czeka go coś przyjemnego. 

Patrząc na kolejne edycje „Suzafonów na pomniki”, trudno nie odnieść wrażenia, że właśnie ta pasja napędza zarówno artystę, jak i ludzi, którym dzięki jego nietuzinkowym podróżom udaje się pomagać. 

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Źródło: Suzafony na pomniki/Fb Aktualizacja: 25/06/2026 10:10
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo bp24.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości